Glowna

Centrum Zatrudnienia w Zamościu pomogło bohaterce małego biznesu w Polsce założyć firmę od podstaw.

Z jakiegoś powodu wiele osób uważa, że ​​aby założyć biznes, potrzebne są duże inwestycje, przemyślana strategia rozwoju, doświadczenie, no i wiele więcej … W praktyce okazuje się, że wszystko jest dużo prostsze. W Polsce jest wiele firm jednoosobowych. Jedną z nich otworzyła Ewa Plahtsinska w Zamościu na wschodzie Polski. Kilka lat temu ukończyła Wydział Architektury Krajobrazu. Początkowo szukałem pracy w swojej specjalności, potem poszerzyłem swoje poszukiwania, ponieważ kocha i umie rysować – nie tylko tuszem, farbami i kredkami, ale także przy pomocy komputera. Po męce pracownika, szczególnie bolesnej dla osób kreatywnych, zdecydowała się otworzyć własną firmę – pracownię grafiki komputerowej i projektowania. Państwo pomogło jej w rozpoczęciu działalności od podstaw:

Widziałem w tym wielki potencjał do samorozwoju. Skorzystałem z dofinansowania z naszego miejskiego Urzędu Pracy. Choć kwota przeznaczona przez samorządy jest mniejsza niż w przypadku dotacji z Unii Europejskiej, na starcie była to duża pomoc. Zajmuję się grafiką komputerową. Wykonuję ilustracje do reklam, a także do książek dla prawie każdego klienta. Firmę otworzyłem w styczniu 2013 roku. W tym czasie wiele się nauczyłem, nauczyłem się prowadzić biznes, mam już stałych klientów i pewną stabilność.

Okazało się, że uzyskanie wsparcia finansowego na rozpoczęcie działalności nie było takie trudne – mówi Ewa Plahtsinska:

Napisałem aplikację i biznesplan. W nich opisałem swoje pomysły na prowadzenie firmy. Dużym „plusem” było to, że chciałem otworzyć firmę związaną nie z handlem, ale z usługami. Mój region stawia na takie firmy, więc moja aplikacja znalazła się w grupie priorytetów. Po chwili dostałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, na której przez 10 minut przedstawiałem komisji swój projekt: jak widzę swoją działalność gospodarczą, dlaczego taka firma jest potrzebna i na co planuję przeznaczyć pieniądze z dotacji.

Wywiad zakończył się sukcesem, a nasza bohaterka otrzymała wsparcie wyrażone w określonej kwocie pieniężnej:

Otrzymałem wtedy 18 tysięcy złotych (czyli 4 tysiące 285 euro). Za te pieniądze kupiłem sprzęt. Potrzebowałem dobrego oprogramowania komputerowego i graficznego. Dofinansowanie z urzędu pracy mi wystarczyło. W ciągu roku kilkakrotnie sprawdzano, czy faktycznie prowadzę działalność gospodarczą, czy mam dochody, czy płacę podatki i czy korzystam z zakupionego komputera, czy nie – czy go sprzedałem.

Tak więc firma została zarejestrowana, zakupiono sprzęt, trochę wiedzy i umiejętności. Pojawiły się nowe zadania – znalezienie klientów lub klientów:

To było dla mnie największe wyzwanie. Od samego początku oferowałem swoje usługi jako wykonawca, były one skierowane do firm. Zrozumiałem, że w moim przypadku da to pewną stabilność. Najtrudniej wejść na rynek. Szukałem firm o profilu związanym z reklamą wizualną, poligrafią, grafiką komputerową, które zajmowały się projektami artystycznymi i które mogą potrzebować wsparcia w ich realizacji. Ja osobiście chodziłem do takich firm lub wysyłałem im maile. Kilka osób odpowiedziało dzięki stworzonej przeze mnie reklamie, do której dołączyłem portfolio moich rysunków oraz adres mojej strony internetowej.

Nasza bohaterka nigdy nie przestawała doskonalić swojej wiedzy. To przyniosło rezultaty:

Były to różne kursy, w szczególności kurs programu „indesign”, którego nie znałem. Jest to związane z układem graficznym i bardzo ważne jest, aby móc to robić w moim rodzaju działalności. Podczas kursu poznałam osoby, z którymi obecnie utrzymuję kontakt biznesowy. Później nowe możliwości otworzyły się jakby same: ktoś polecił mnie jakiejś firmie, ktoś zamówił. Taki stały kontakt nawiązałem np. Z wydawnictwem z Krakowa.

Z marketingowego punktu widzenia bardzo ważna jest możliwość ustalenia ceny za swój produkt lub usługę. Eva Plahtsinskaya studiowała to przez prawie rok:

Tak się składa, że ​​mówią mi: tu jest projekt, tyle płacimy za jego realizację. Następnie patrzę na dwie rzeczy: moje możliwości i planowany czas realizacji, potem zastanawiam się, czy jest to dla mnie opłacalne, a potem się zgadzam lub nie. Tak się składa, że ​​sam ustalam cenę, potem biorę pod uwagę swoje doświadczenie i ceny za podobne usługi na rynku. Z biegiem czasu zacząłem lepiej rozumieć koszt usług i ile czasu zajmie ta lub inna praca. Chociaż niemożliwe jest dokładne przewidzenie tego ostatniego, ponieważ nie można przewidzieć wszystkich poprawek, zmian i tym podobnych. Najmniejszy projekt w mojej praktyce musiał być wykonany w 2-3 godziny, czyli w ekspresowym tempie. Był to projekt graficzny podpisu e-mail dla firmy wydawniczej. Za jego realizację otrzymałem 50 zł netto (prawie 12 euro).

A największym projektem było stworzenie ilustracji do książki dla dzieci – ABC, która została już wydana:

To był całkiem duży projekt. Musieliśmy zrobić 35 ilustracji dla każdej litery alfabetu i trwało to kilka miesięcy. Rysunki musiały być skoordynowane zarówno z autorem wierszy, jak i z wydawcą. Czasami nalegam na swoje artystyczne rozwiązanie – wszystko zależy od zamówienia i klienta. Przede wszystkim chciałbym rozwijać się w tym kierunku – bardziej kreatywnie i artystycznie, tworzyć ilustracje do książek czy gier planszowych.

Księgowość jest najbardziej bolesną sprawą zwłaszcza dla ludzi kreatywnych, ale nawet tutaj naszej bohaterce udało się znaleźć proste rozwiązanie:

Na początku, kiedy dowiedziałem się, jak powinna działać firma, poczułem, że sam wykonam wszystkie obliczenia i będę prowadził księgowość. Pomyślałem, że jeśli moja firma jest mała, pracuje w niej jedna osoba, nie powinno być z nią żadnych problemów. Wtedy jednak, za radą innych małych przedsiębiorców, zacząłem korzystać z usług księgowego w miejskiej inspekcji podatkowej. Teraz co miesiąc umieszczam tam wszystkie dokumenty związane z finansami mojej firmy, przez kilka dni wszystkie wyliczam i wypełniam wszystkie niezbędne formularze. W moim regionie usługa ta kosztuje 50 PLN (12,5 EUR) miesięcznie. Nie jest to kosztowne, więc postanowiłem nie brać na siebie ciężaru sprawozdań finansowych, a jedynie wykonywać pracę twórczą.

Z historii Ewy Plachcińskiej możemy wywnioskować, że sekret jej małego biznesu składa się z kilku elementów: talentu i umiejętności rysunkowych, chęci rozwoju i znalezienia, choć niewielkiej, stabilności, a także specyficznej pomocy finansowej ze strony państwa na początku.